Moja cierpliwość się kończy. Od kilku dni mam same problemy z Windows’em. A to trojan, a to teraz niespodzianka w postaci blue screen’u i zrzutu pamięci na dysk z okazji … podłączenia pendrive’a. Przy okazji poleciało mi z dysku 30 mb danych. Coś wspaniałego… :/ Wiem wiem, pewnie zostanę właśnie skarcony z używanie w ostatnim czasie wyłącznie systemu Microsoft’u, ale cóż, jest dla mnie osobiście wygodniejszy niż np. Ubuntu czy SuSE.

Przypominam sobie właśnie jak to milutko było siedzieć przy MacBook’u. Cóż, zgrywam kopie zapasowe na dysk i pomyślę co zrobić dalej z tym tematem. Reinstalacja jakoś mi się nie uśmiecha. Takie sytuacje jak ta doprowadzają mnie do szału! Cholera a gdyby taka sytuacja miała miejsce podczas pisania magisterki mojej siostry ?